Dlaczego tanie głośniki piezoelektryczne zamieniły sygnał mikrofalowy w torturę

12

Biegnę. Biegnę przez kuchnię, ledwie w połowie zdania, z bijącym sercem, gdy okrążam wyspę. Nie uciekam przed ogniem. Żaden garnek nie wrze. Spieszę wyłączyć kuchenkę mikrofalową.

To zajmuje tylko sekundę. Tyle czasu potrzeba na otwarcie drzwi, zanim licznik na ekranie osiągnie zero. Aby zapobiec wysokiemu, przenikliwemu sygnałowi wskazującemu, że popcorn jest gotowy. Dlaczego to robię? Bo ten dźwięk to atak. Powoduje odruch warunkowy tak silny, że wydaje się biologiczny. Nienawidzę go. I jestem pewien, że ty też.

Ale jest tu niuans: zmiana sprzętu nie jest konieczna. Możemy to naprawić. Już teraz. Za pomocą zaledwie kilku linijek kodu.

Cena ciszy (a raczej hałasu)

Na scenę wchodzą Joel Korelitz i Colin Korelitz. Pochodzą ze startupu Starling, w którym pracują tylko dwie osoby. Ci goście to projektanci dźwięku z poważnym doświadczeniem. Pracowali w Sony, Microsoft, Netflix, Sega, a nawet Ford nad strategiami audio. Wiedzą, jaki dźwięk działa na człowieka.

Korelitz nienawidził sygnału z własnej kuchenki mikrofalowej. Postanowił więc to „zerwać”. Albo, dokładniej, przepisz to.

Problemem nie są nowe technologie. To przestarzałe, tanie technologie. Brzęczyk piezoelektryczny.

To małe urządzenie pasywne jest standardem od lat 70. XX wieku. Japońscy producenci zalali rynek takimi częściami. Kosztują grosze. Membrana wibruje po przyłożeniu ładunku. Tylko. Skuteczny. Ale to nudne. Potwornie nudne.

Producenci je uwielbiają. Dlaczego? Margines. Konkurencja w branży sprzętu AGD jest zacięta. Instalujesz prawdziwy głośnik? To kosztuje. Zwiększa to wymiary. To komplikuje łańcuch dostaw. Brzęczyk piezoelektryczny to ścieżka o najmniejszym oporze. I tak przez dziesięciolecia każda kuchenka mikrofalowa na świecie wydawała ten sam wysoki pisk.

Koduj jako lekarstwo

Korelitz i Coogan zadali proste pytanie: czy możemy poprawić ten dźwięk bez zmiany sprzętu?

Tak.

„Każdy mikrokontroler obsługujący C++” – wyjaśnia Korelitz – „może uruchamiać różne programy i odtwarzać różne dźwięki”.

Twoja kuchenka mikrofalowa ma już chip. Jest tam już brzęczyk piezoelektryczny. Wąskim gardłem nie jest krzem, ale kod.

Na swoim laptopie Korelitz korzysta z programu Microwave Sound Bench. Najpierw demonstruje stare, znajome brzmienie. Ten, który powoduje skokowy poziom kortyzolu. Następnie zmienia kod.

Nagle hałas znika. Zastępują go tryle. Skany częstotliwości podobne do upadku Buggy Buggini z kreskówek Looney Tunes. Arpeggio. Sekwencje przypominające powiadomienia o awansie w starych grach Nintendo. Nic w tym dźwięku nie przypomina kuchenki mikrofalowej.

To jest tysiąc razy lepsze.

Prowadzi testy na Arduino UNO R4 Minima. Płyta rozwojowa. Trzy różne brzęczyki piezoelektryczne. Konfiguracja jest absurdalnie minimalistyczna. Ale rezultaty są głębokie.

Korelitz symuluje nawet zmiany głośności. Piezoelementy mają częstotliwości rezonansowe. Skanując je, tworzy dynamiczne przejścia. Dźwięk staje się coraz głośniejszy i cichszy. Wydaje się, że żyje. Ale to jest iluzja. Wyjście sprzętowe pozostaje płaskie. Kod wykonuje całą ciężką pracę.

Rozwiązanie za 50 dolarów

A co z kliknięciami przycisków? Te powtarzające się, ostre dźwięki podczas przełączania menu? Starling również rozwiązała ten problem. Odtworzyli delikatne kliknięcie klawiatury smartfona.

„Chciałem tylko wiedzieć, jak będzie brzmiał pisk o częstotliwości 4000 Hz przez 1 milisekundę” – mówi Korelitz. “Brzmiała całkiem nieźle. Dzięki temu gotowanie w kuchence mikrofalowej byłoby nieskończenie przyjemniejsze. “

Reakcja na portalach społecznościowych była natychmiastowa. I demonstracyjne.

„Ludzie ciągle komentowali: «O mój Boże, zapłaciłbym 50 dolarów więcej za dobry dźwięk»” – mówi Coogan.

Jest na to zapotrzebowanie. Ludzie chcą wysokiego poziomu dopaminy w wysokiej jakości sygnale audio. Nie chcą akustycznego znęcania się ze strony piszczącego.

Dlaczego marki wciąż korzystają ze złej technologii

Richard Hughes zna tę branżę od podszewki. Spędził 15 lat jako dyrektor ds. doświadczeń użytkowników (UX) w Whirlpool. Obecnie odpowiada za produkty cyfrowe Volvo.

Potwierdza to ustalenia Starling. Problemem nie są tylko koszty. Jest to kwestia wiedzy specjalistycznej.

„Wiele firm nie ma własnej wiedzy specjalistycznej w zakresie dźwięku” – mówi Hughes. Koncentrują się na hałasie inżynieryjnym, wibracjach i trwałości. Ale projektowanie dźwięku? To jest refleksja.

Hughes eksperymentował także z elementami piezoelektrycznymi w Whirlpool. Pomógł wypuścić na rynek toster KitchenAid Pro Line z dźwiękiem „stewardesy”. Bardziej miękki, bardziej okrągły. Ludziom się to podobało. Pamiętali go po latach.

Ale mikrofale? Dane techniczne są przekazywane z modelu na model. Aktualizacje projektu ukrywają te same stare komponenty techniczne. Specyfikacje techniczne dotyczące zachowania pozostają niezmienione. Stąd przenikliwy dźwięk, identyczny dla wszystkich marek.

Łatwe wybieranie

Czy szykuje się zmiana?

Tak. Hughes uważa, że ​​jesteśmy w punkcie zwrotnym. Firmy skupiają się obecnie na produktach wysokomarżowych. Ale strategia zaczyna się załamywać.

Przed odejściem Hughes zainicjował strategię projektowania dźwięku w Whirlpool. Nakazał ocenę „wspólnego mianownika” na poziomie elementów piezoelektrycznych.

To łatwy cel. Dosłownie.

„Czynniki zachwytu odgrywają kluczową rolę w zakupach” – mówi Hughes. Małe rzeczy, które czynią produkt magicznym. Zmiana kodu w celu zastąpienia pisku ładnym dźwiękiem nic nie kosztuje. Pozwala to zaoszczędzić miliony na aktualizacjach sprzętu.

Wszystko czego potrzebujesz to pozwolenie na zmianę jednego pliku.

Moja kuchenka mikrofalowa to nadal bestia. Wciąż biegnę w jej stronę. Ale teraz wiem, że rozwiązanie już istnieje, ukryte w łańcuchach. Czeka, aż producent zdobędzie się na odwagę i uruchomi prosty skrypt C++.

Do tego czasu biegnę. Otwieram drzwi. Jestem przed piskiem.