Dlaczego badacze potrzebują danych z mediów społecznościowych, ale nie mają do nich dostępu

20

Jest to niefortunna oczywistość, o której rzadko dyskutuje się we właściwych kręgach.

Wiemy, że media społecznościowe szkodzą ludziom. Widzimy to w liczbach. Czujemy niepokój.

Jednak naukowcy, którzy chcą badać te konsekwencje, pozostają w tyle.

Europejscy badacze domagają się dostępu. Platformy odmawiają. Rezultatem jest martwa plamka w naszym rozumieniu szkód cyfrowych. Klucze mają wielkie firmy technologiczne. I nie zamierzają ich zawracać.

Luka w danych z badań mediów społecznościowych

Taka jest rzeczywistość. Aby zrozumieć, w jaki sposób algorytmy radykalizują użytkowników, potrzebujesz dostępu do surowej taśmy. Aby dowiedzieć się, dlaczego nastolatki czują się samotne, potrzebujemy zapisów ich interakcji.

Ale platformy klasyfikują te dane jako własne.

Na tym polega magia tajemnic handlowych.

W rezultacie badacze pozostają z domysłami. Przeglądają publiczne tweety. Analizuj zrzuty ekranu. Badania przeprowadza się na małych próbkach, które ledwo odzwierciedlają cały obraz.

Czy to wystarczy, aby udowodnić przyczynę i skutek? Ledwie.

Bez pełnego zestawu danych badania pozostają powierzchowne. Po prostu drapią powierzchnię. Pomijają podstawowe problemy strukturalne.

Unia Europejska próbowała temu zaradzić. Żądają przejrzystości. Chcą zapewnić dostęp do badań leżących w interesie publicznym.

Ale wielka technologia kontratakuje. Za każdym razem.

Dlaczego Cię to dotyczy

Można by pomyśleć, że to tylko problem akademicki.

Ale to nieprawda.

Kiedy badania wykazują błędy, cierpi na tym polityka.

Tworzymy prawa w oparciu o złe dane. Wyłączamy funkcje, które nie stanowią prawdziwego problemu. Ignorujemy algorytmy, które faktycznie powodują uzależnienie.

Cykl trwa.

Naukowcy są zablokowani. Społeczeństwo pozostaje w ciemności. Platformy zachowują swoją moc.

To błędne koło.

A co najgorsze w tym wszystkim? Wciąż jesteśmy świadkami powtarzania się tych samych problemów. Rok po roku. Platforma po platformie.

Koszt ludzki odmowy dostępu

Za każdym punktem danych kryje się życie ludzkie.

Nastolatek, który czuje się wyrzutkiem.

Użytkownik wpadający do króliczej nory spiskowej.

Wyborca, którego pogląd na świat się rozpada.

Bez odpowiednich badań nie jesteśmy w stanie rozwiązać tych problemów.

Leczymy objawy, a nie chorobę.

Europejscy naukowcy mają rację. Potrzebują tych danych. To nie jest tylko prośba. Jest to konieczne dla zdrowego społeczeństwa cyfrowego.

Tymczasem działamy na ślepo.