Projektory przenośne to przede wszystkim wolność. Chcesz oglądać Netflix w łóżku? Łatwo. Chcesz się położyć i patrzeć w sufit? Również opcja. Dokładnie pod to zadanie testowałem BenQ GV50. To kompaktowe urządzenie zasilane bateryjnie, które BenQ nazywa „projektorem sufitowym”. Czy to działa? Tak. Czy jakość obrazu lub dźwięku jest niesamowita? Absolutnie nie. Ale oferuje naprawdę przenośne rozwiązanie, które pozwala wyświetlać w dowolnym miejscu.
Urządzenie jest uniwersalne. Ma wbudowaną usługę Google TV, dzięki czemu możesz przesyłać strumieniowo niemal każdą treść. Jest tańszy niż produkty konkurencji, takie jak Soundcore Nebula P1. Jest jednak jedno zastrzeżenie: ta niższa cena odbywa się kosztem obniżonej jakości obrazu, jakości dźwięku i szybkości. Żyjemy w epoce 4K i to urządzenie utknęło w przeszłości. Produkuje rozdzielczość 1080p. Nie obsługuje nawet HDMI eARC ani Dolby Atmos. Dostępny jest tylko ARC 5.1 z obsługą Dolby Audio.
Cena 599 dolarów. Czy warto to brać? Tak, jeśli rozumiesz, w co się pakujesz. Jeśli oczekujesz kinowej perfekcji, uciekaj.
Przenośność wychodzi na pierwszy plan
GV50 wygląda jak ogromna szaro-biała skorupa. Pochyla się. Zarówno w pionie, jak i w poziomie. Jakość wykonania? Tani plastik. BenQ nie sprzedaje tutaj estetyki. Sprzedają funkcjonalność. Wysoce przenośny projektor średniej klasy. I udaje im się to zrobić.
Waży 4,6 funta (około 2,1 kg). Wysokość – 8 cali. Możesz wrzucić go do torby. Na górze znajduje się mały uchwyt na pasek, ale szczerze mówiąc, trudno go chwycić. Przydałaby się większa pętla. Można także kupić etui za 59 dolarów. Zawiera sam projektor, pilota i stojak. Miły dotyk.
Podstawa umożliwia przesuwanie projektora w górę lub w dół. Przesunięcie pionowe. Żadnych przycisków. Po prostu się przesuń. W przypadku pochylenia poziomego od podstawy wystają dwie nogi. Możesz skierować wiązkę w stronę sufitu. Łatwo się przesuwa, ale w razie potrzeby blokuje się na miejscu.
Połączenia: co jest, a czego nie
GV50 ma jeden port HDMI. Można go używać do przesyłania dźwięku poprzez ARC lub do podłączenia konsoli do gier. Nie zabrakło także portów USB-A i USB-C. Nadają się do dysków flash, dysków twardych lub ładowania telefonu. Jest też gniazdo audio 3,5 mm.
Ale zwróć uwagę na wady połączeń. Brak portu Ethernet. Tylko Wi-Fi 5. Jest to starsza, wolniejsza technologia i mniej kompatybilna niż Wi-Fi 6E. Wystąpiły rozłączenia z siatką Google Nest. Nie zawsze mógł utrzymać stabilne połączenie.
W przeciwnym razie konfiguracja przebiegła gładko. Musiałem czekać 45 minut na aktualizację systemu. Twardy. Po tym? Skorzystaj z aplikacji Google Home. Zeskanuj kod QR. Zainstaluj aplikacje. Gotowy. Automatyczna korekcja trapezu działa dobrze na ekranie, ścianie i suficie. Wprowadzane są jedynie drobne poprawki. Pilot zdalnego sterowania jest wygodny. Przycisk Home na środku. Skróty do Netflix, YouTube i Prime. Standardowy zestaw.
GV50 jest zasilany baterią. Można ustawić automatyczne wyłączanie po określonym czasie. Tryb baterii jest przydatny, ale w domu trzymałem go podłączonym do prądu. Jaka jest jego realna wartość? Kemping lub miejsca bez gniazdek elektrycznych. Otrzymujesz kilka godzin pracy na baterii. Pamiętaj jednak: aby oszczędzać baterię, obraz staje się przyciemniony.
Problem z jakością obrazu
Nie oczekuj kinowych cudów. GV50 nie przeszedł testów Spears & Muncil. Kolor skóry był średni. Praktycznie nie ma żadnych różnic. W filmach demonstracyjnych ograniczenia 1080p były oczywiste. Słaby kontrast. Niska jasność.
Czerwony kaktus wyglądał na nudnego. Żółtemu kwiatowi brakuje jasności. Drzewa w górskim krajobrazie? Za ciemno. Wtapiają się w głęboką czerń. Jasne motyle? Bezcelowy. Płaski.
W jakości 1080p brakuje jasności i kontrastu, przez co kolorowe sceny wydają się płaskie i pozbawione życia.
Przesyłanie strumieniowe z iPhone’a 17 Pro lub 12,9-calowego iPada to zupełnie inna historia. Albo raczej najgorsze. Szybkość przetwarzania jest niska. Google Cast i AirPlay działają, ale odtwarzanie jest nierówne. Szarpany. Spróbuj przewinąć do tyłu? Pauza. Albo błąd. Winą za to marne 2 GB RAM-u i procesor 1,5 GHz. Nie ma wystarczającej mocy.
Dokładność kolorów to kolejny słaby punkt. Obejmuje 92% starego Rec. 700. Nie BT.2020. Oglądałem Strażnicy Galaktyki Vol. Część 2″ na Disney+. Kiedy pojawiła się obca ośmiornica, spodziewałem się eksplozji kolorów. Otrzymałem tylko nudę. Żadnego bogactwa, żadnych szczegółów.
Potem na Apple TV pojawił się film „Masters of the Air”. Podłączyłem drogie, podłogowe głośniki Polk. Dźwięk nie był zły. Wideo? Odrażający. 1080p. Słaby kontrast. Podczas bitew powietrznych samoloty latały wszędzie. Chmury są wszędzie. Głęboko błękitne niebo. Ledwo widziałem samoloty. Ekran zakryty był szarym welonem. To jak tani telewizor. Jaśniejsze tryby obrazu nie pomogły.
Co zaskakujące, „Stwórca” w Fandango at Home wyglądał normalnie. Widziałem fakturę na skalistych klifach. Przebudzenie na Netfliksie też było całkiem niezłe. Ciemne sceny zwykle zabijają takie projektory, ale tutaj przetrwały. Przeważnie.
Wydajność w grach
Grałem w Red Dead Redemption 2 na konsoli Xbox Series X. To urządzenie nie jest przeznaczone do szybkich gier. Jednak nie było strasznie. Czasy reakcji były zaskakująco przyzwoite. Miasto nad jeziorem wyglądało ponuro. Faktycznie, klimatycznie. W dobry sposób. Jeśli grasz w gry o wolnym tempie, może to Ci odpowiadać. Dla szybkich strzelanek FPS? Poszukaj innego rozwiązania.
Czy warto kupić?
Jeśli chcesz prawdziwego kina domowego z projekcją sufitową? Nie. To nie jest właściwe narzędzie.
Ale to nie jest całkowita porażka. Podobały mi się zabawne funkcje. Patrzenie na gwiazdy? Użyj Stellarium na swoim laptopie. Przesyłaj strumieniowo do GV50. Pokazał, co tak naprawdę było na niebie nade mną. W czasie rzeczywistym. Dokładnie. To jest świetne.
Jest to również świetne, jeśli dużo się ruszasz. Szybka konfiguracja. Szybki demontaż. Przenośny. Dostępne. Śmieszne.
Czy jest idealny? Nie. On idzie na kompromisy. Ale za 599 dolarów? Jest to realna opcja w określonych przypadkach użycia. Tylko nie spodziewaj się, że zastąpi Twój telewizor.
Włącz nieograniczony dostęp do PRZEWODOWEGO… [reszta pominięta]























